Wystawa „Tadeusz Kantor. Wielopole, Wielopole. Ostatnia wieczerza”

3 listopada 2016 – 19 marca 2017

Spektakl „Wielopole, Wielopole” był przygotowywany przez Tadeusza Kantora z zespołem Teatru Cricot 2 w 1979 i 1980 roku we Florencji (premiera 23 VI 1980, desakralizowany kościół przy Via Santa Maria 25, Florencja). W tym spektaklu Teatru Śmierci Kantor rekonstruuje na scenie swój „Pokój dzieciństwa”, przywołuje zapamiętane sytuacje, członków rodziny, przedmioty. Finałową sceną spektaklu jest Ostatnia wieczerza. To właśnie instalacja obiektów z kolekcji Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka w Krakowie – misternie zestawionych ze sobą przez Kantora na scenie – prezentowana jest w Międzynarodowym Muzeum Marionetek Antonio Pasqualino w Palermo.

fot. Jerzy Borowski

fot. Jerzy Borowski

W tle, na drewnianej podłodze, na której toczyła się akcja spektaklu, ustawione zostały rozsuwane drzwi. Jak pisał Kantor w notatkach reżyserskich do spektaklu: „Scena Ostatnia Wieczerza ma odbywać się »za drzwiami«, cichcem, »w kącie«, wedle zasad zabaw dziecinnych i tajemniczego kodu, niezrozumiałego dla dorosłych, enigmatycznego. Ma to być żałosne i biedne. Drzwi do przedpokoju są otwarte, ale w każdej chwili mogą być zamknięte”. W Ostatniej wieczerzy, w przestrzeni dziecięcego pokoju artysty, ustawione było okno, przez które Mistrz wyglądał na świat, lampa oraz krzyże, przypominające o historycznym kontekście dzieciństwa Kantora; o tym, że „[t]a Ostatnia Wieczerza odbywa się na polach bitew i cmentarzyskach WOJNY”. Scenie towarzyszyła kolęda wigilijna, grana na skrzypcach przez Wuja Stasia-Zesłańca z Sybiru. U Kantora czytamy: „Zesłaniec-Domokrążca rozpoczyna swój ostatni koncert. KOLĘDA. Ewangelijna OSTATNIA WIECZERZA miesza się z bożonarodzeniową nocą wigilijną. Na wszystkich polach bitew, w tym POKOJU naszego dzieciństwa”. Prezentowany na wystawie kostium Wuja-Zesłańca z kulą ortopedyczną i skrzypcami przypomina pełną nostalgii finałową scenę spektaklu. Wszystkie „odpamiętywane” przez artystę postaci opuszczają scenę w geście ewakuacji i bezsilności, pozostawiając twórcę w samotności i ciszy, przerywanej tylko dźwiękami kolędy. Na dwóch krzesłach ustawiony jest długi stół z obrusem. „A więc: stół nakryty nieskazitelnie białym obrusem wykrochmalonym, z wyraźnymi śladami składania. Po chwili na scenie, tuż na przodzie, stoi taki stół nakryty białym płótnem”. Kantor bardzo dokładnie, powoli, z czułością składa obrus, wkłada go pod pachę i wychodzi ze sceny, kończąc spektakl.

Małgorzata Paluch-Cybulska


PDF pageEmail pagePrint page