Projekt: Tomaszewski

Projekt: Tomaszewski jest chęcią zmierzenia się z Mistrzem, legendą polskiego teatru, oraz z historią nowatorskiego spojrzenia na ruch w przestrzeni scenicznej. Henrykowi Tomaszewskiemu przyszło tworzyć w warunkach całkowitego odcięcia od światowego nurtu nowoczesnego teatru, ale mimo to opracował nowy (nieporównywalny z kimkolwiek i czymkolwiek) język tańca.

Na początku swoich poszukiwań stworzył spektakl „Ziarno i skorupa”, który – zachowany we fragmentach w materiałach archiwalnych Kroniki Filmowej – do dzisiaj robi wrażenie nowoczesnego myślenia o tańcu. Mimo upływu kilkudziesięciu lat język abstrakcyjnej wypowiedzi scenicznej, zwanej tańcem nowoczesnym, dominuje na większości światowych scen prezentujących taniec i choreografię.

 

 

„Jako artysta awangardowy ja także często uciekam do poszukiwań w coraz to i nowe dla mnie dziedziny i języki komunikatu artystycznego. To, co wczoraj wydawało mi się barwne i pełne myślowo w sensie wypowiedzi ruchowej, dzisiaj jest mi całkowicie obce i niesmaczne jako potrawa duchowa. Podążając po nieznanych mi rewirach, zaspokajam mój wiecznie wzmagający się głód. Ten głód natknął się dziś na owe archiwalne nagrania. W spektaklu odwołuję się bezpośrednio do tych retro-filmów, a także do wypowiedzi Tomaszewskiego o poszukiwaniu swojego JA. Fascynujące dla mnie jest również wykorzystanie charakterystycznego rytmu wypowiedzi, jaką stosował Tomaszewski. Jego specyficzny język, dobór słów, barwnych opowieści, anegdot, a także – a może przede wszystkim – rytm wypowiedzi będą głównym bohaterem przedstawienia” – mówi Mikołaj Mikołajczyk.

 

 

Tomaszewski powiedział:

„Stoimy przed pustką, przed niczym… I jedynym celem jest wieczne dążenie. Człowiek wierzy w swoją ideę i ma nadzieję na jej spełnienie, dopóki tworzy, dopóki jest twórcą… demiurgiem. I jeżeli będziemy już z góry wszystko przekreślać, to nigdy nie znajdziemy nadziei. Mimo bowiem porażek i katastrof człowiek nabiera nowych doświadczeń, zdobywa wiedzę, przede wszystkim wiedzę o sobie, tworzy w sobie tego Graala… po prostu żyje… żyje w idei. I wydaje mi się, że tworzenie i realizowanie każdej idei, nawet tak szczytnej, że aż utopijnej, jest jedyną drogą do zachowania nadziei…”

 

 

Fragmenty recenzji

Monodram Mikołajczyka to bardzo osobiste, wręcz intymne wyznanie o sobie samym, o własnej drodze twórczej, poszukiwaniach i wolności tworzenia. Oczywiście postać Henryka Tomaszewskiego jest w pewien sposób przez cały czas obecna w spektaklu, ale nie jest to obecność natrętna czy przytłaczająca. Mikołajczyk w lekkiej, anegdotycznej formie, przypominającej formułę stand up comedy, opowiada o swoim pierwszym spotkaniu z Tomaszewskim i początkach pracy w jego teatrze. Pokazuje go takim, jakim widział go wówczas, przed laty, i jakim go pamięta. (…)Choreografia, którą stworzył na potrzeby spektaklu jest prosta, właściwie niewiele wykracza poza zestaw podstawowych ćwiczeń. Ale za jej pomocą, przy wsparciu znakomitej muzyki Zbigniewa Kozuba, prowadzi Mikołajczyk fascynującą narrację, od której nie sposób oderwać uwagi. Trzeba też dodać, że wszystko w tym spektaklu jest głęboko przemyślane i gruntownie uzasadnione. Łącznie z wciąganiem w akcję osób spośród publiczności, co artysta czyni z dużym taktem, oraz pojawiającą się w finale nagością.

Andrzej Z. Kowalczyk, Osobiście o Henryku Tomaszewskim, Polska Kurier Lubelski

 

 

Prosta historia syntetyzuje doświadczenie Mikołajczyka, wzbudza w nim nostalgię, wzruszenie, ale też radość. Równie emocjonalnie wyraża się postać twórcy Wrocławskiego Teatru Pantomimy w ciele tancerza. To, co otrzymał – trening ciała, czystą ekspresję pantomimy – wszystko to zaistniało w komunie/warszawa jako emanacja cielesności. Proste dynamiczne ruchy, piruety, niezapamiętałe skoki uwypuklały fizyczność i potencjał wyrazu ciała. W ten sposób dziedzictwo Tomaszewskiego połączone zostało z wrażliwością Mikołajczyka – od czasu jego kontuzji i skupienia na pracy solowej jest to wrażliwość bardzo intymna, silnie czerpiąca z prywatności i osobistych odczuć.

Magdalena Zielińska, Coś starego, coś nowego, coś twórczego. O re//mixach w komunie//warszawa, Kultura Liberalna

 


 


PDF pageEmail pagePrint page