Awangarda i postmodernizm – wykład dr hab. Rafała Solewskiego

10 grudnia 2016, sobota

17:00

Cricoteka, ul. Nadwiślańska 2-4

/w ramach programu Nowojorskie konteksty/

Wstęp wolny

 

Awangarda oznacza poprzedzanie, dążenie na czele. Wyznaczanie kierunku i pilnowanie go. Reprezentant awangardy wynajduje to, co nowe i korzysta z tego w przekonaniu, że nowe jest lepsze od starego. Dlatego awangarda jest nowoczesna, postępowa i zorientowana ku przyszłości. Idący zaś w awangardzie opiera się na wierze w ludzkie możliwości, ufa rozumowi. Jest przekonany, że ten prowadzi ku wolności i równości wszystkich ludzi. Dlatego awangarda jest zwykle egalitarna, międzynarodowa, zorientowana lewicowo.

Tacy awangardyści tworzyli np. szkołę i warsztat Bauhausu oraz międzynarodowy, modernistyczny styl funkcjonalizmu. Zadawali się bardziej cenić inżyniera i montaż niż artystę i dzieło.

Jednak Bauhaus inspirował się grupą De Stijl z jej geometryczną abstrakcją determinowaną myśleniem metafizycznym. Wśród nauczycieli w szkole Wassily Kandinsky malował abstrakcje ciepłe, organiczne i pisał o duchowości. Awangardę pierwszej połowy XX wieku współkształtowały eksperymentujący z widzeniem kubizm, ostentacyjnie gardzący historią futuryzm, łamiący zasady dadaizm, czy badający podświadomość surrealizm.

I z tą Awangardą identyfikował się Tadeusz Kantor, jeszcze po II wojnie światowej czerpiąc z wielu jej elementów, scalanych jednak jego demiurgiczną siłą.

W Neoawangardzie po połowie XX stulecia ceni się konceptualny namysł, przekonanie, że mniej znaczy więcej, aktywne rozumienie odbiorcy, przekraczanie granic między sztuką i życiem.

Wtedy jednak awangarda jest już kontestowana. Okazuje się, że była tylko tekstem, który się wypalił, skończył. Tak jak inne teksty, np. malarstwo, sztuka, artysta…. Nie ma bowiem stałych, jednolitych tożsamości. Ani wyraźnych podziałów i granic. Jest nieustająco różnicująca się płynna wielość. To czasy postmodernizmu, w których sztukę wytwarza samonapędzający się dyskurs. Taki spojrzenie na świat pojawia się już u twórców pop-artu, potem wśród londyńczyków zgromadzonych wokół Ronalda B. Kitaja.

I Larry Rivers w Nowym Jorku lat 50. zdaje się reprezentować taką sztukę.

 

 

belka1 patroni1

 


PDF pageEmail pagePrint page